WYWIADY


ROBERT WARZYCHA rozmowa 5 października, 2010 – VIDEO

Najważniejsza jest uczciwość – mówi Polak, najlepszy sędzia piłkarski w USA

 

2009-11-10

Pochodzący ze Stalowej Woli i na co dzień sędziujący w amerykańskiej Major League Soccer 45-letni Alex Prus, został wybrany najlepszym sędzią piłkarskim roku 2009, w całych Stanach Zjednoczonych. W rozmowie z “Nowym Dziennikiem” zdradza, co trzeba zrobić by osiągnąć tak spektakularny sukces.
 

Alex Prus najlepszy sędzia roku 2009 w USA. PHOTO @ CHRIS REIKO

Alex Prus najlepszy sędzia roku 2009 w USA. PHOTO @ CHRIS REIKO

 

Gratulujemy, jak się czuje najlepszy sędzia MLS?
Na razie się cieszę, ale z celebrowaniem poczekam na koniec sezonu.

Co trzeba zrobić, żeby zostać sędzią roku w USA?
Trzeba sędziować uczciwie i bez kontrowersji przez cały sezon.

Ile czasu upływa po meczu, zanim się dowiadujesz, jak wypadłeś w oczach kwalifikatora?
W USA ocenę, nam sędziom, wystawiają kwalifikatorzy po dokładnej analizie zapisu wideo. Do siedmiu dni mamy pisemną ocenę ostatniego meczu do wglądu na internecie.

A co się dzieje, gdy zdarzą Ci się jakieś poważne błędy?
Nie ma sędziego, który się nie myli, ale ogólnie przeżyłem 13 sezonów, sędziując 170 meczów bez jakichś większych wpadek. Mamy taki program w federacji “Week in Review”, czyli przegląd tygodnia, który jest dostępny dla wszystkich sędziów w Stanach Zjednoczonych, a jest nas ponad 140 000 zarejestrowanych arbitrów. Tam właśnie dyskutowane są sporne i kontrowersyjne sytuacje z każdej kolejki.

Czyli w konkurencji o tytuł najlepszego sędziego w USA pokonałeś 140 000 konkurentów?
Ha, ha, ha. Może niezupełnie jest tak, że pokonałem aż tylu sędziów. Wielu z tych zarejestrowanych to również ci, którzy sędziują mecze dzieci w szkołach podstawowych i na wszystkich szczeblach juniorskich czy amatorskich we wszystkich grupach wiekowych.

Jak zaczęła się Twoja sędziowska kariera?
Zacząłem w 1994 roku sędziować mecze dzieci w szkołach podstawowych w stanie New Jersey. Następnie w 1996 roku wysłano mnie na młodzieżowy turniej regionalny w Niagara Falls i tam zostałem zauważony przez ludzi z federacji US Soccer. Wyznaczyli mnie do sędziowania finału turnieju młodzieżowych mistrzostw USA w Indianapolis. Po tym turnieju w styczniu 1997 zostałem zaproszony do sędziowania meczów przedsezonowych i tak trafiłem do MLS. Zaraz potem zostałem sędzią liniowym. Po całym sezonie jako liniowy w 1998 roku dostałem szansę jako sędzia główny i tak już sędziuję do dzisiaj.

Czy z sędziowania meczów piłki nożnej w Stanach Zjednoczonych można się utrzymać?
Moje początki były bardzo trudne, gdyby nie moja pracująca żona Ewa, na pewno nie stać by mnie było na to, żeby być sędzią piłkarskim. Najpierw była to bardziej pasja niż praca, takie moje hobby, później zrobiła się z tego moja druga praca (pracowałem na pełny etat w magazynie, sędziowałem i trenowałem młodzież), dzisiaj już tylko utrzymuję się z sędziowania. Z zawodu jestem trenerem piłkarskim drugiej klasy po AWF w Katowicach.

Czyli od którego momentu zacząłeś zarabiać gwizdkiem?
Jeszcze w lidze młodzieżowej, ale to były naprawdę drobne kwoty. np. za cztery mecze dostałem 100 dolarów.

Ile zarabiałeś w swoich pierwszych sezonach w MLS?
Na początku w 1998 roku za mecz w MLS dostawałem około 300 dolarów, obecnie za mecz dostaję już 875 dolarów, ale też często jestem sędzią technicznym, za co otrzymuję około 280 dolarów. Jestem też sędzią międzynarodowym od 2004 roku. Niestety z końcem tego roku, ze względu na wiek (45 lat), muszę zrezygnować z międzynarodowych “występów”, więc stracę kilka meczów.

MLS ma też sędziów zawodowych. Ty nadal jesteś na kontrakcie. Ile zarabiają tacy zawodowi sędziowie?
Jest czterech zawodowych sędziów, którzy zarabiają około 50 000 dolarów za rok. Do tego dochodzą premie za mecze międzynarodowe i połowa premii za mecze w MLS, czyli 435 dolarów. Nie są to rarytasy. Zawodowcy mają wszystkie świadczenia socjalne jako pracownicy US Soccer Federation.

Czy jako sędzia roku 2009 w MLS dostaniesz w nagrodę zawodowy kontrakt?
Nie wiem, ale gdy otrzymam taką propozycję, to pewnie ją przyjmę. Możliwe jednak, że zakończę karierę sędziowską, a rozpocznę trenerską.

O niektórych krajach w strefie CONCACAF mówi się, że to taki piłkarski trzeci świat. Czy pamiętasz coś niezwykłego z czasów sędziowania w strefie CONCACAF?
To było kilka lat temu w Saprissie na Kostaryce. Przed drzwiami naszej szatni stała trumna w fioletowych barwach klubu z godłem na wieku. Zapytałem z lekkim niepokojem w głosie, czy to trumna dla mnie, gdyby mi mecz nie wyszedł? Jednak wyjaśniono mi grzecznie, że to reklama trumny jako klubowego gadżetu. Okazało się, że prawdziwi fanatyczni kibice tego klubu mogą być pochowani w trumnie wymalowanej w barwach klubowych i z logo ukochanej drużyny. Przyznam, że cała nasza trójka sędziowska, po tych wyjaśnieniach, była w dużym szoku.

A czy zapamiętałeś jakieś niezwykłe zdarzenie, gdy prowadziłeś mecz w MLS?
Sędziowałem w Miami mecz w strasznym upale o trzeciej po południu i nagle w drugiej połowie na powierzchni całego boiska włączył się system samonawadniający i wszyscy mieliśmy nieoczekiwany, ale jakże pożądany prysznic. Zawodnicy, jak i ja, przyjęli to z wielką ulgą, bo upał był nie do wytrzymania. Mecz zatrzymałem na kilka minut, system wyłączyli i można było grać dalej.

Oprócz spotkań MLS i CONCACAF sędziowałeś mecze takich firm, jak Chelsea, Liverpool, AC Milan, Celtic, Barcelona, opowiedz nam o swoich kontaktach z najsławniejszymi piłkarzami globu.
Koszmarem dla sędziów był zawsze Włoch Gennaro Ivan Gattuso. Sędziowałem towarzyski mecz Milanu z meksykańskim Clubem America. Wielki Milan nie mógł się pogodzić, że przegrywa z dużo niżej notowaną drużyną. Najpierw ja miałem starcie z Gattuso, a później włączyli się w to meksykańscy piłkarze. Muszę powiedzieć, że uratowałem Gattuso przed linczem, bo rozpaleni Latynosi chcieli go stratować. Miło wspominam mecz Chelsea w Seattle, kiedy to Michael Ballack pochwalił mnie za dobre sędziowanie. Swojego rodzaju przygodą było spotkanie Liverpoolu z Celtikiem Glasgow. W moim meczu wprawdzie nie grał Jerzy Dudek, ale spotkaliśmy się w szatni i ucieliśmy sobie bardzo fajną pogawędkę. Okazało się, że Jurek Dudek to swój chłop, wielki sportowiec i człowiek z wielką klasą.

W MLS mamy też kilka gwiazd światowej klasy, jak Beckham czy Blanco, czy oni nie dają się we znaki sędziom?
Obaj często protestują, ale bardzo rzadko mają rację. Mogę się “pochwalić”, że dałem Davidowi Beckhamowi pierwszą żółtą kartkę w MLS. Jednak Becks po meczu nie miał pretensji, bo wiedział dobrze, że mogłem go wyrzucić z boiska.

W przypadku ustalania obsady sędziowskiej spotkań w MLS nie ma restrykcji związanych z miejscem zamieszkania sędziów. Sędzia często sędziuje mecze drużyny, w pobliżu stadionu której mieszka. Gdzie indziej na świecie jest to nie do pomyślenia.
To kolejna unikalna rzecz w MLS. U nas nie ma tego, że sędzia z Los Angeles nie może sędziować meczów tamtejszej drużyny. Ja z kolei, jak jeszcze mieszkałem w okolicach Nowego Jorku, to też często sędziowałem ówczesnym MetroStars czy później Red Bulls.

Sędziowałeś też w Polsce.
W 2006 roku zostałem zaproszony przez PZPN i sędziowałem towarzyski mecz reprezentacji Polski z Wyspami Owczymi we Wronkach. Prowadziłem też spotkanie drugiej ligi KSZO – Górnik Polkowice, które oglądał szef polskich sędziów Andrzej Strejlau. Musiałem zrobić dobre wrażenie, bo zostałem wyznaczony do sędziowania bardzo ważnego meczu Górnik Zabrze -Legia w przedostatniej kolejce ekstraklasy. Górnik bronił się przed spadkiem, a Legia zwyciężając, zapewniała sobie tytuł mistrzowski. Mecz wygrała Legia 1-0.

Nikt Ci nie składał przed meczem propozycji nie do odrzucenia, a po spotkaniu nie zarzucił stronniczego sędziowania?
Nie było żadnych podchodów, ale Wisła Kraków, która była na drugim miejscu w tabeli, sugerowała w opublikowanym w dniu meczu artykule, że jest on ustawiony, ponieważ asystentem trenera Legii jest Jacek Zieliński, z którym przed wyjazdem z Polski grałem w jednym klubie Igloopol Dębica. A ja z Jackiem nie rozmawiałem przez 16 lat.

Jak się czujesz jako polski arbiter, zostający sędzią roku w USA, który pochodzi z kraju, w którym aktualnie wielu Twoich kolegów po fachu jest skazywanych za nieuczciwe prowadzenie meczów?
Uczciwość popłaca, nie interesują mnie żadne nieczyste gry. Bez żadnych układów, dostałem się do ligi zawodowej w obcym kraju i po 13 latach ciężkiej pracy zostałem uhonorowany wyróżnieniem jako najlepszy sędzia, to dla mnie znaczy więcej niż jakiekolwiek brudne propozycje.

Jeszcze raz gratulujemy i dziękujemy za rozmowę.

ROZMAWIAŁ: CHRIS REIKO

=================================================================================================================
 

MLS – Playoffy Robert Warzycha:  Jak przejdziemy Real to zagramy w finale

W czwartek rozpoczęła się pucharowa, decydująca o tytule faza rozgrywek w amerykańskiej Major League Soccer, czyli playoffy. Osiem najlepszych drużyn po sezonie zasadniczym podzielonych na dwie konferencje zaczyna pucharową faze rozgrywek, w której przegrani odpadają. Finaliści czyli dwie najlepsze jedenastki z ośmiu, zmierzą się 22-go listopada w Seattle w meczu o MLS CUP czyli piłkarskie mistrzostwo USA. Tytułu mistrzowskiego sprzed roku bronią Columbus Crew, których trenerem jest były reprezentant Polski Robert Warzycha.

Czy znowu polski trener sięgnie po mistrzostwo USA? – pytamy Roberta Warzyche.

– Będzie nam bardzo ciężko obronić tytuł, nikomu nie jest łatwo zdobyć mistrzostwo dwa lata z rzędu. W tym sezonie dużo mocniejsza jest konkurencja i szanse wydają się być bardziej wyrównane.  Wiele drużyn bardzo się wzmocniło i będzie w tym roku dużo trudniej wygrać mistrzostwo . Jestem jednak bardzo dobrej myśli, na najważniejszą część sezonu jesteśmy przygotowani i jeżeli ominą nas kontuzje i wpadki sędziowskie powinno być dobrze.

Jaką widzisz różnice między drużyną w której byłeś asystentem rok temu, a tą swoją prowadzoną przez siebie?

– Ja myśle że przede wszystkim zasadnicza różnica to taka że w mojej drużynie wielu nowych zawodników dostało szanse gry w ciągu całego sezonu zasadniczego to napewno nas bardziej wzmocniło i scaliło jako zespół. Dzięki czemu wszyscy czują że zrobili ogromne postępy przez ten rok. O takich zawodnikach jak Brunner, Lenhart, Ekpo czy Garey jeszcze rok temu nikt nie słyszał, a dziś to oni stanowią o naszej sile.

Czy jako następca Sigiego Schmida, czujesz presje obrony wyniku ze strony kibiców Crew?

– Jasne że bardzo chcemy obronić tytuł, to nasz cel od początku sezonu. Zostaliśmy w tym roku, tak jak przed rokiem najlepszą drużyną sezonu zasadniczego i choć to niewiele znaczy, to utwierdziło nas to w przekonaniu że stać nas na wiele. Presja jest zawsze, ale to część pracy trenerskiej i jak dotąd radzę sobie z nią.

Waszym pierwszym przeciwnikiem będzie Real Salt Lake, rywal troche niewygodny

– Z żażdym rywalem w playoffach nie jest łatwo. Z każdym gra się na całego. Napewno czeka nas bardzo ciężki mecz na wyjeździe. W sezonie zasadniczym przegraliśmy w Salt Lake City 1-4, jednak to było na początku sezonu kiedy się docieraliśmy. Pocieszające jest to że w lipcu u siebie grając z Realem bez pięciu podstawowych zawodników ograliśmy ich 3-1.

 Czy możemy liczyć że Columbus Crew pod wodzą Roberta Warzychy obronią tytuł mistrzowski?

– Powiem tak, jeśli przejdziemy Real, zagramy w finale

Rozmawiał Chris Reiko

================================================================================================================

PIOTR NOWAK “Polska ma dobrych piłkarzy, tylko system jest zły”

Piotr Nowak i Bob Bradley prowadza kadre USA. PHOTO @ CHRIS REIKO

Piotr Nowak i Bob Bradley prowadza kadre USA. PHOTO @ CHRIS REIKO

 Piotr Nowak dla DZIENNIKA

niedziela 28 stycznia 2007 23:46

“Polska ma dobrych piłkarzy, tylko system jest zły”

Piotr Nowak zna się na piłce. Był kapitanem reprezentacji Polski, a teraz jest uznanym trenerem. Ale tylko za oceanem. Obecnie jest drugim trenerem reprezentacji USA. Ma receptę na uzdrowienie polskiej piłki. “Trzeba wszystko przewrócić do góry nogami. Bo Polska ma dobrych piłkarzy, tylko system, w którym oni funkcjonują jest zły” – mówi DZIENNIKOWI

Niedawno został pan asystentem selekcjonera reprezentacji USA Boba Bradleya. Pracę rozpoczął pan chyba udanie – zwycięstwo 3:1 z Danią robi wrażenie.
Był to pierwszy mecz kadry po MŚ w Niemczech, z nową obsadą trenerską i w eksperymentalnym składzie. Dlatego na początku spotkania byliśmy jeszcze zdenerwowani. Korekty dokonane po przerwie sprawiły, że debiut mieliśmy bardzo udany. Wygraliśmy z bardzo trudnym rywalem. Polacy z Danią przegrywają regularnie…

Wydawało się że Jürgen Klinsmann był niemal murowanym kandydatem na trenera kadry USA. Jak to się stało że to Bob Bradley został selekcjonerem, a pan jego asystentem?
Długo się zastanawiałem czy tą propozycje przyjąć, ponieważ miałem bardzo dobrą ofertę z D.C. United. W międzyczasie miałem kilka rozmów z Bradleyem jak powinien wyglądać zespół narodowy, jednak były to bardziej przyjacielskie narady. Rozmawialiśmy też na temat organizacji pracy z kadrą, o tym że drużyna narodowa. Po namyśle Bob zaprosił mnie do współpracy. Później wszystko potoczyło się bardzo szybko. Poleciałem do Waszyngtonu pogadać z moim prezesem Kevinem Paynem, który powiedział otwarcie, że jeżeli chce się rozwijać i posiadam wizję pracy z kadrą, to mam jego pełne poparcie, bo on wie, że kadra będzie w dobrych rękach. Po jego słowach się zdecydowałem. Nigdy nie bałem się wyzwań i wierzę, że podołam również temu. Dla mnie jest to nowy etap w życiu, ogromne wyzwanie. Także dlatego zdecydowałem się na przyjęcie tej zaszczytnej funkcji. Lubię trudne zadania, ambitne cele podnoszą mi adrenalinę.

Mając pewną posadę w D.C. United zdecydował się pan na reprezentację USA, tymczasem przy nazwiskach Boba Bradleya i Piotra Nowaka najczęściej dodaje się słowo „tymczasowi”.
To nie jest ryzykowny ruch. Z Bobem znamy naszych piłkarzy od dziewięciu lat, wiemy jakie mają możliwości i zdajemy sobie sprawę z tego, że jeszcze wiele można ich nauczyć. W tym roku mamy dwa poważne turnieje – Gold Cup i Copa America, na którym poziom jest bardzo wysoki. W 2008 roku są igrzyska olimpijskie i wspólnie z Bobem mamy wprowadzić reprezentację do turnieju w Pekinie. Zadania mamy trudne. Wiemy, że o tym czy utrzymamy się na posadach, zadecydują nie tylko wyniki w tych turniejach, ale także to, jakie postępy zrobi drużyna podczas naszej kadencji.

Bradley to szkoleniowiec, który ściągnął pana do Chicago, gdzie razem wygraliście mistrzostwo i Puchar USA.
Bob już dawno pokazał, że podejmuje dobre decyzje. Potrafi zbudowac zespół. Ja z kolei będąc trenerem w D.C. United pokazałem, że odpowiednio ustawieni i umotywowani amerykańscy piłkarze mogą powalczyć z każdym. Umiem zawodników natchnąć wiarą w siebie, a w kadrze w tej kwestii jest wiele do zrobienia.

Czy nadal reprezentacja bedzie budowana wokół Landona Donovana?
Najważniejsze w sprawie Landona jest wsparcie dla niego, to jak na boisku pomogą mu partnerzy z drużyny. Ocena jego gry w poprzednim sezonie była mocno niesprawiedliwa. Landon powoli się odradza i już widać, że będzie się chciał pokazać z jak najlepszej strony. Rozumiem go. Piłkarz zamyka się w sobie, gdy doświadcza serii niepowodzeń, ale myślę, że to tylko kwestia czasu, jak Landon się odrodzi i znowu bedzie dobrze grał, strzelał gole. To twardziel. Poradzi sobie z odpowiedzialnością i nadziejami jakie pokładają w nim kibice z USA.

Podział na piłkarzy z MLS i z Europy w kadrze USA to odwieczny problem. Jak sobie z tym poradzicie?
Nie ma podziału na zawodników stąd i zawodników stamtąd. Na ostatnich mistrzostwach świata okazało się, że w kadrze USA piłkarze z MLS radzą sobie bardzo dobrze. Dlatego nie ma u nas żadnych tego typu nieporozumień. Liczy się zespół. Będziemy powoływać piłkarzy pod kątem ich współpracy z kolegami. Jasne, że jest DaMarcus Beasley, jest Oguchi Onyewu i wielu innych, których nie możemy pomijać. Nie będziemy jednak słać komuś powołań tylko dlatego, że gra w dobrym, znanym klubie.

Czy macie jakieś cele minimum w tegorocznych turniejach Gold Cup i Copa America?
Nie, ale zdajemy sobie sprawę, że drużyna swoją grą musi spełnić oczekiwania nasze, kibiców oraz federacji USSF, która nam tę reprezentację powierzyła.

Jak pan przyjął wiadomość o transferze Davida Beckhama i jego wynagrodzeniu: 250 milionów dolarów za 5 lat?
Ja byłem zawsze przeciwny ściągania do MLS za wielkie pieniądze piłkarzy w podeszłym sportowo wieku, u schyłku karier. Jednak z biznesowego punktu widzenia, to jest dobry moment na sprowadzenie gwiazdy tego kalibru. Wywoła to zdecydowanie większe zainteresowanie ligą, i to nie tylko w Los Angeles, ale też w mniejszych ośrodkach jak Kansas City, Salt Lake City, czy Columbus. Zastanawiam się natomiast czy Beckham będzie w stanie przekazać młodym Amerykanom to, czego nauczył się na największych stadionach świata. Wtedy dopiero zobaczymy czy tak wielka inwestycja w niego będzie miała sens.

Śledzi pan wyczyny reprezentacji Polski pod wodzą Leo Beenhakkera?
Mimo porażki z Finlandią uważam, że początek eliminacji był w naszym wykonaniu bardzo dobry. Polacy w dalszym ciągu liczą się w grupie. Gorzej przedstawia się sytuacja w PZPN. Kłótnie w centrali nie przynoszą nam splendoru. Może się tak stać, że decyzjami UEFA i FIFA możemy już więcej nie zagrać w tych eliminacjach i cała praca Leo Beenhakkera i Darka Dziekanowskiego pójdzie na marne.

Co pan sądzi o sporze polityków z PZPN?
Jestem za daleko od kraju, aby komentować tę sytuację. Myślę jednak, iż opinie wielu ludzi uważających, że polska piłka jest już tak skorumpowana, że każdy wynik jest możliwy, musimy potraktować z przymrużeniem oka. Aresztowano już 64 osoby, owszem, ale to nie oznacza, że nasza piłka jest zła. Mamy dobrych piłkarzy, tylko system, w którym oni funkcjonują, jest zły. Trzeba wszystko przewrócić do góry nogami. Najbardziej przeraża mnie fakt, że to politycy oczyszczają obecne struktury PZPN. A przecież przez to możemy być wykluczeni ze struktur FIFA i UEFA. Czegoś takiego chyba jeszcze w światowej piłce nie było, żeby przez polityków wykluczono jakąś reprezentację z eliminacji.

Czy reprezentacja USA zagra z Polską?
Na pewno kiedyś zagramy, ale raczej nie w tym roku. Terminarz rozgrywek naszej kadry jest w tym roku bardzo napięty, bedziemy mieć wiele meczów o stawkę. Jednak mecz z Polską zawsze bedzie nas interesował.


Piotr Nowak, ur. 5 lipca 1964 r. w Pabianicach. Były kapitan reprezentacji Polski, w której rozegrał 19 meczów i strzelił 3 gole. Grał m.in. w Widzewie, Zawiszy Bydgoszcz, Young Boys Berno, Dynamie Drezno i TSV 1860 Monachium. W 1998 roku został zawodnikiem Chicago Fire (mistrzostwo USA). Od stycznia 2004 prowadził D.C. United, z którym zdobył tytuł mistrza kraju. Za swoje osiągnięcia został uhonorowany Krzyżem Zasługi.

Chris Reiko

© Axel Springer Polska. Wszelkie prawa zastrzeżone