Weekendowe opisy kolejki

Crew lepsi od Galaxy w meczu na szczycie

September 30, 2009
by SoccerChris

 

MLS Galaxy Crew SoccerEddie Lewis w walce o piłke z Eddie Gavenem w meczu na szczycie

W meczu weekendu podopieczni Roberta Warzychy mistrzowie USA Columbus Crew nie pozostawili złudzeń aspirujacym do tytułu Galaxy i pewnie ich pokonując 2-0 rozwiali wątpliwości co do tego kto jest najlepszą obecnie drużyną MLS. Mecz ten też potwierdził że Crew pozostają głównym faworytem do tytułu mistrzowskiego również w tym sezonie.Wygrana w Waszyngtonie Earthquakes z ciągle walczącymi o miejsce w playoffach United, to z pewnością największa niespodzianka kolejki, potwierdzająca nieprzewidywalność piłki nożnej. Remis Red Bulls na wyjeździe z Chivas USA to też nie małe zaskoczenie, natomiast wygrana Revolution z Sounders pokazała że zespół Steva Nicola nie zamierza rezygnować z walki o tytuł.

Nadal 11 drużyn walczy o zajęcie ośmiu miejsc w playoffach, które to wyłonią mistrza USA 2009.

 

D.C. United – San Jose Earthquakes 1-2 (1-0) 

Bramki D.C.: Jaime Moreno (26), dla SJ: Ramon Sanchez (58), Ryan Johnson (73). Widzów 14 500

Walczący o playoffy United doznali sensacyjnej porażki z outsiderami z San Jose i może ich to kosztować bardzo wiele, w tym posade trenera Toma Soehna. Po strzale Jaime Moreno Stołeczni prowadzili 1-0 i najwyrażniej zlekceważyli rywali, ale mieli prawo bowiem Earthquakes od 20-stu spotkań nie wygrali na wyjeździe. Zaskoczeniem było już wyrównanie z rzutu wolnego Ramona Sancheza, ale zupełnym szokiem dla zebranych na RFK Stadium był gol Ryana Johnsona.

- Nie miałem okazji do uśmiechu po meczu przez cały rok, zremisować na wyjeździe jest dobrze, ale wygrać jest wspaniale – cieszył się z pierwszego w sezonie wyjazdowego zwycięstwa trener Earthquakes Frank Yallop.

 

Chicago Fire – Toronto FC 2-2 (1-1)

Bramki Fire: Nick Garcia (14-samobójcza), Brian McBride (78), dla TFC: Dwayne DeRosario (6), Chad Barrett (46). Widzów 17 000

Po błędzie obrony Fire już w szóstej minucie Dwayne De Rosario pokonał Jona Buscha, ale chwile później pogubiła się obrona TFC i Nick Garcia brzuchem strzelił najprawdopodobniej najgłupszą samobójczą bramkę w karierze. Minute po zmianie stron kapitalne podanie De Rosario, Chad Barrett zamienił na gola. Strażacy od tego momentu owszem atakowali, ale dopiero na kwadrans przerd końcem weteran Brian McBride zdołał wyrównać.

- Sami sobie jesteśmy winni. Gdyby nie nasze błędy wyjeżdżalibyśmy stąd z trzema punktami, chociaż trzeba przyznać że po tym jak nas przycisnęli w końcówce mogło być też zero – dywagował najlepszy na boisku Dwayne De Rosario.

 

FC Dallas – Real Salt Lake 3-0 (2-0)

Bramki: Jeff Cunningham 2 (5, 87), David Ferreira (10). Widzów 10 000

Kolejny strzelecki popis Jeffa Cunninghama, który jakby czekał w Dallas na obrońców z Salt Lake City żeby sobie poprawić dorobek strzelecki. Już po 10-ciu minutach gry było 2-0 dla FC Dallas i goście najzwyczajniej już w tym momencie się poddali. Dla odmiany najlepszy mecz sezonu rozegrali miejscowi, którym wychodziło wszystko.

Realni tą porażką praktycznie sami wyeliminowali się z playoffów, a co za tym idzie utrzymanie podady przez Jasona Kreisa jako trenera może okazać się bardzo trudne.

 

Chivas USA – New York Red Bulls 1-1 (0-0)

Bramki Chivas: Sasha Kljestan (64), dla NY: Juan Pablo Angel (84). Widzów 14 500

Kozy dołączyły do drużyn które tracą punkty walcząc o playoffy. Był to typowy ligowy mecz walki, którego ozdobą był piękny gol zdobyty przez Sashe Kljestana z 25-ciu metrów. Gdy wydawało się że Pasiaki spokojnie dowiozą 3 punkty do końca, tylko na moment spuścili z oka Juan Pablo Angela i kolumbijski snajper z bliska głową wyrównał. Jakby dramatu było mało po jednej z akcji rozpaczy Chivas sędzia Alex Prus już w doliczonym czasie za ręke w polu karnym słusznie podyktował jedenastke dla miejscowych. Nie pomogło to jednak podopiecznym Prekiego, ponieważ tym razem Sasha Kljestan spudłował.

 

Walczący już tylko o prestiż i utrzymanie posad na przyszły sezon Red Bulls pokusili się o kolejną niespodzianke. Jak tak dalej pójdzie to może się okazać że trener Richie Williams wcale nie musi być tymczasowym.

- Dobrze by było wreszcie wygrać na wyjeździe, ale nadal to bardzo trudne. Zagraliśmy bardzo dobrze, nie jest łatwo grać z Chivas na wyjeździe – mówił prowadzący Red Bulls Richie Williams. Swój kolejny mecz Red Bulls zagrają w Kaliforni z San Jose Earthquakes. Natomiast ogłoszono już przeciwnika z jakim zmierzą się Byki na rozpoczęcie sezonu 2010. Otóż pierwszym rywalem z jakim zagrają na nowym Red Bull Aren, będą Chicago Fire.

 

Kansas City Wizards – Colorado Rapids 0-0

Widzów 10 000

Cenny punkt dla Rapids, którzy specjalizują się w remisach z zespołami z dołu tabeli. W ostatnich dwóch meczach z Earthquakes i jednym z Wizards, Rapids 3 razy zremisowali i mimo że nadal zajmują miejsce premiowane playoffami to goniący ich rywale nie śpią, a punkty stracone w tych meczach na zakończenie sezonu zasadniczego może okazać się bezcenne.

 

New England Revolution – Seattle Sounders 2-1 (0-1)

Bramki NE: Shalrie Joseph 2 (51-karny, 87), dla Sounders: Freddy Montero (6). Widzów 16 000

Wielki mecz Sharlie Josepha, który okazał się prawdziwym liderem Revolution i na trzy minuty do końca strzelając zwycięską bramkę pokazał fanom że jego zespół nadal liczy się w walce o mistrzostwo USA. Josephowi wcale łatwo nie było bowiem już w szóstej minucie Freddy Montero pięknym strzałem z 35-ciu metrów zdobył prowadzenie dla gości, a kwadrans później boisko opóścił z powodu kontuzji jego partner kluczowy rozgrywający Revolution Steve Ralston.

 

Columbus Crew – Los Angeles Galaxy 2-0 (1-0)

Bramki: Eddie Gaven (33), Steven Lenhart (59). Widzów 21 000

Lider wschodu i aktualny mistrz USA podejmuje wicelidera zachodu to jasne że spotkanie to urasta do miana meczu kolejki, a co śmielsi nazwali ten mecz nawet przedwczesnym finałem MLS Cup. To były tylko buńczuszne zapowiedzi, bowiem na boisku zdecydowanie dominowali podopieczni Roberta Warzychy, a ich wygrana po golu Eddie Gavena nawet przez moment nie podlegała dyskusji. Gwiazdy z pod Hollywoodu w Columbus zostały sprowadzone do roli potulnych szaraczków i ich postawy nie tłumaczy nawet absencja Davida Beckhama, który nie poleciał z zespołem do Ohio ze względu na kontuzje kostki. 21 tysięcy fanów Crew nie zobaczyło wprawdzie spodziewanego Becksa, ale na gre swoich piłkarzy nikt nie mógł narzekać.

- Jestem bardzo zadowolony, bowiem był to jeden z naszych najlepszych meczów w tym sezonie. Szczególnie biorąc pod uwagę to że graliśmy z rywalem bardzo dobrze grającym na wyjazdach – powiedział Robert Warzycha zasłużenie zachwalając swój zespół.

Warto zaznaczyć że Crew tak dobrze zagrali bez swoich dwóch kluczowych zawodników. Z różnych powodów na boisku nie wystąpili Guillermo Barros Schelotto i narzekajacy na kontuzje najlepszy obrońca poprzedniego sezonu Chad Marshall.

 

Mecz środowy

Colorado Rapids – San Jose Earthquakes 1-1 (0-0)

Bramki Rapids: Conor Casey (90+ karny), dla SJ: Chris Wondolowski (67-karny). Widzów 6 500

 

Chris Reiko

ChrisReiko@hotmail.com