Author Archive

Hymn MLS

March 13, 2007
by SoccerChris

Popatrz i posłuchaj na remix hymnu MLS wykonany przez orkiestre w czeskiej Pradze

YouTube Preview Image

Jak ci się podoba? – komentuj poniżej

Small dziennik logo

Piotr Nowak dla DZIENNIKA

niedziela 28 stycznia 2007 23:46

“Polska ma dobrych piłkarzy, tylko system jest zły”

Piotr Nowak zna się na piłce. Był kapitanem reprezentacji Polski, a teraz jest uznanym trenerem. Ale tylko za oceanem. Obecnie jest drugim trenerem reprezentacji USA. Ma receptę na uzdrowienie polskiej piłki. “Trzeba wszystko przewrócić do góry nogami. Bo Polska ma dobrych piłkarzy, tylko system, w którym oni funkcjonują jest zły” – mówi DZIENNIKOWI

Niedawno został pan asystentem selekcjonera reprezentacji USA Boba Bradleya. Pracę rozpoczął pan chyba udanie - zwycięstwo 3:1 z Danią robi wrażenie.
Był to pierwszy mecz kadry po MŚ w Niemczech, z nową obsadą trenerską i w eksperymentalnym składzie. Dlatego na początku spotkania byliśmy jeszcze zdenerwowani. Korekty dokonane po przerwie sprawiły, że debiut mieliśmy bardzo udany. Wygraliśmy z bardzo trudnym rywalem. Polacy z Danią przegrywają regularnie…

Wydawało się że Jürgen Klinsmann był niemal murowanym kandydatem na trenera kadry USA. Jak to się stało że to Bob Bradley został selekcjonerem, a pan jego asystentem?
Długo się zastanawiałem czy tą propozycje przyjąć, ponieważ miałem bardzo dobrą ofertę z D.C. United. W międzyczasie miałem kilka rozmów z Bradleyem jak powinien wyglądać zespół narodowy, jednak były to bardziej przyjacielskie narady. Rozmawialiśmy też na temat organizacji pracy z kadrą, o tym że drużyna narodowa. Po namyśle Bob zaprosił mnie do współpracy. Później wszystko potoczyło się bardzo szybko. Poleciałem do Waszyngtonu pogadać z moim prezesem Kevinem Paynem, który powiedział otwarcie, że jeżeli chce się rozwijać i posiadam wizję pracy z kadrą, to mam jego pełne poparcie, bo on wie, że kadra będzie w dobrych rękach. Po jego słowach się zdecydowałem. Nigdy nie bałem się wyzwań i wierzę, że podołam również temu. Dla mnie jest to nowy etap w życiu, ogromne wyzwanie. Także dlatego zdecydowałem się na przyjęcie tej zaszczytnej funkcji. Lubię trudne zadania, ambitne cele podnoszą mi adrenalinę.

Mając pewną posadę w D.C. United zdecydował się pan na reprezentację USA, tymczasem przy nazwiskach Boba Bradleya i Piotra Nowaka najczęściej dodaje się słowo „tymczasowi”.
To nie jest ryzykowny ruch. Z Bobem znamy naszych piłkarzy od dziewięciu lat, wiemy jakie mają możliwości i zdajemy sobie sprawę z tego, że jeszcze wiele można ich nauczyć. W tym roku mamy dwa poważne turnieje – Gold Cup i Copa America, na którym poziom jest bardzo wysoki. W 2008 roku są igrzyska olimpijskie i wspólnie z Bobem mamy wprowadzić reprezentację do turnieju w Pekinie. Zadania mamy trudne. Wiemy, że o tym czy utrzymamy się na posadach, zadecydują nie tylko wyniki w tych turniejach, ale także to, jakie postępy zrobi drużyna podczas naszej kadencji.

Bradley to szkoleniowiec, który ściągnął pana do Chicago, gdzie razem wygraliście mistrzostwo i Puchar USA.
Bob już dawno pokazał, że podejmuje dobre decyzje. Potrafi zbudowac zespół. Ja z kolei będąc trenerem w D.C. United pokazałem, że odpowiednio ustawieni i umotywowani amerykańscy piłkarze mogą powalczyć z każdym. Umiem zawodników natchnąć wiarą w siebie, a w kadrze w tej kwestii jest wiele do zrobienia.

Czy nadal reprezentacja bedzie budowana wokół Landona Donovana?
Najważniejsze w sprawie Landona jest wsparcie dla niego, to jak na boisku pomogą mu partnerzy z drużyny. Ocena jego gry w poprzednim sezonie była mocno niesprawiedliwa. Landon powoli się odradza i już widać, że będzie się chciał pokazać z jak najlepszej strony. Rozumiem go. Piłkarz zamyka się w sobie, gdy doświadcza serii niepowodzeń, ale myślę, że to tylko kwestia czasu, jak Landon się odrodzi i znowu bedzie dobrze grał, strzelał gole. To twardziel. Poradzi sobie z odpowiedzialnością i nadziejami jakie pokładają w nim kibice z USA.

Podział na piłkarzy z MLS i z Europy w kadrze USA to odwieczny problem. Jak sobie z tym poradzicie?
Nie ma podziału na zawodników stąd i zawodników stamtąd. Na ostatnich mistrzostwach świata okazało się, że w kadrze USA piłkarze z MLS radzą sobie bardzo dobrze. Dlatego nie ma u nas żadnych tego typu nieporozumień. Liczy się zespół. Będziemy powoływać piłkarzy pod kątem ich współpracy z kolegami. Jasne, że jest DaMarcus Beasley, jest Oguchi Onyewu i wielu innych, których nie możemy pomijać. Nie będziemy jednak słać komuś powołań tylko dlatego, że gra w dobrym, znanym klubie.

Czy macie jakieś cele minimum w tegorocznych turniejach Gold Cup i Copa America?
Nie, ale zdajemy sobie sprawę, że drużyna swoją grą musi spełnić oczekiwania nasze, kibiców oraz federacji USSF, która nam tę reprezentację powierzyła.

Jak pan przyjął wiadomość o transferze Davida Beckhama i jego wynagrodzeniu: 250 milionów dolarów za 5 lat?
Ja byłem zawsze przeciwny ściągania do MLS za wielkie pieniądze piłkarzy w podeszłym sportowo wieku, u schyłku karier. Jednak z biznesowego punktu widzenia, to jest dobry moment na sprowadzenie gwiazdy tego kalibru. Wywoła to zdecydowanie większe zainteresowanie ligą, i to nie tylko w Los Angeles, ale też w mniejszych ośrodkach jak Kansas City, Salt Lake City, czy Columbus. Zastanawiam się natomiast czy Beckham będzie w stanie przekazać młodym Amerykanom to, czego nauczył się na największych stadionach świata. Wtedy dopiero zobaczymy czy tak wielka inwestycja w niego będzie miała sens.

Śledzi pan wyczyny reprezentacji Polski pod wodzą Leo Beenhakkera?
Mimo porażki z Finlandią uważam, że początek eliminacji był w naszym wykonaniu bardzo dobry. Polacy w dalszym ciągu liczą się w grupie. Gorzej przedstawia się sytuacja w PZPN. Kłótnie w centrali nie przynoszą nam splendoru. Może się tak stać, że decyzjami UEFA i FIFA możemy już więcej nie zagrać w tych eliminacjach i cała praca Leo Beenhakkera i Darka Dziekanowskiego pójdzie na marne.

Co pan sądzi o sporze polityków z PZPN?
Jestem za daleko od kraju, aby komentować tę sytuację. Myślę jednak, iż opinie wielu ludzi uważających, że polska piłka jest już tak skorumpowana, że każdy wynik jest możliwy, musimy potraktować z przymrużeniem oka. Aresztowano już 64 osoby, owszem, ale to nie oznacza, że nasza piłka jest zła. Mamy dobrych piłkarzy, tylko system, w którym oni funkcjonują, jest zły. Trzeba wszystko przewrócić do góry nogami. Najbardziej przeraża mnie fakt, że to politycy oczyszczają obecne struktury PZPN. A przecież przez to możemy być wykluczeni ze struktur FIFA i UEFA. Czegoś takiego chyba jeszcze w światowej piłce nie było, żeby przez polityków wykluczono jakąś reprezentację z eliminacji.

Czy reprezentacja USA zagra z Polską?
Na pewno kiedyś zagramy, ale raczej nie w tym roku. Terminarz rozgrywek naszej kadry jest w tym roku bardzo napięty, bedziemy mieć wiele meczów o stawkę. Jednak mecz z Polską zawsze bedzie nas interesował.


Piotr Nowak, ur. 5 lipca 1964 r. w Pabianicach. Były kapitan reprezentacji Polski, w której rozegrał 19 meczów i strzelił 3 gole. Grał m.in. w Widzewie, Zawiszy Bydgoszcz, Young Boys Berno, Dynamie Drezno i TSV 1860 Monachium. W 1998 roku został zawodnikiem Chicago Fire (mistrzostwo USA). Od stycznia 2004 prowadził D.C. United, z którym zdobył tytuł mistrza kraju. Za swoje osiągnięcia został uhonorowany Krzyżem Zasługi.

Chris Reiko

 

© Axel Springer Polska. Wszelkie prawa zastrzeżone

Andrzej Juskowiak:Otwarty na wszystko

October 8, 2003
by SoccerChris
Bankier.pl

Juskowiak: Otwarty na wszystko

Sports.pl, 2003-10-08 15:26

Specjalnie dla sports.pl
Chris Reiko z USA

Dzięki Andrzejowi Juskowiakowi polskie tradycje w lidze MLS zostały podtrzymane. O mały włos bieżący sezon byłby pierwszym w MLS bez piłkarza z nad Wisły. Jednak dwumiesięczny kontrakt Juskowiaka z MetroStars sprawił, że w każdym z ośmiu sezonów w historii ligi MLS grał Polak. Z bohaterem Igrzysk w Barcelonie i byłą gwiazdą Bundesligi, a obecnie napastnikiem MetroStars rozmawiamy po ostatnim wygranym 2-0 meczu Metro z Earthquakes w Kalifornijskim San Jose. Witamy w Stanach i lidze MLS. Powiedz nam, jak to się stało, że wylądowałeś właśnie w drużynie nowojorskiej MetroStars?
- Trzy miesiące czekałem na ciekawe oferty, ale nie znalazłem żadnego klubu. Nagle z dnia na dzień przyszła propozycja ze Stanów i miałem właściwie tylko dwa dni na podjęcie decyzji. Zdecydowałem się na MLS, bo nie chciałem dłużej czekać. Pewnie później znalazłbym coś w Bundeslidze, ale to był jeszcze początek sezonu i nikt tam nie chciał robić nerwowych ruchów. W decyzji również pomogła mi chęć przeżycia przygody. USA to zupełnie inny kraj niż te, w których dotychczas mieszkałem. Nie mówię już o tym, jak tu się gra w piłkę i jaka jest otoczka wokół piłki. Zupełnie nie do porównania do tej w Europie. To nowe ciekawe doświadczenie
Ktoś ci pomógł dostać się do MLS? Może to nie Premiership czy Bundesliga ale kandydatów do gry w USA jest nie mało. Jak trener Bob Bradley cię wypatrzył?
- Od mojego menedżera wiem, że jeszcze jak Bob Bradley był trenerem Chicago Fire, to już wtedy się mną interesował. Ale ja wtedy grałem w Bundeslidze i nie byłem zainteresowany. Teraz jednak tak się złożyło, że gram w MLS. O moim przylocie do Metro zadecydowało już to wcześniejsze zainteresowanie ze strony trenera Bradleya.
Z kimś się konsultowałeś przed wyjazdem do Stanów?
- W Poznaniu spotkaliśmy się z Jurkiem Podbrożnym. Opowiedział mi jak to wszystko tu wygląda. Tak więc dzięki niemu byłem dość dobrze przygotowany do wyjazdu.
Jak po pierwszych kilku meczach ocenisz poziom ligi MLS?
- Poziom nie jest zły. Wydaje mi się, że trochę za szybko się tutaj gra i tak samo na treningach bardzo szybko operuje się piłką. Stąd na meczach jest tyle strat piłki i niedokładnych podań w środku pola. W Europie tego się nie robi. Gra się po prostu rozważniej. A tu, w MLS, kładzie się bardzo duży nacisk na szybkość. Nie wiem, czy to jest dobre. Trudno przecież znaleźć jedenastu zawodników, którzy będą w stanie grać z pierwszej piłki.

Jeszcze nie tak dawno grałeś w reprezentacji Engela. Na MŚ jednak nie poleciałeś…?
- Złapałem kontuzje w Wolfsburgu i prawie sześć miesięcy byłem odcięty od gry i treningów. To kosztowało mnie bardzo dużo. Wypadłem z reprezentacji i później już nie wróciłem do formy. Dlatego zabrakło mnie na mistrzostwach świata, chociaż do Korei polecieli i tacy, co nawet jednego meczu w eliminacjach nie zagrali. Ale to już jest inny problem. Zupełnie nie zaskoczyła mnie słaba postawa biało-czerwonych na Mundialu. Reprezentacja już pół roku przed MŚ nie prezentowała wcześniejszego poziomu.
W twoim ostatnim klubie Energie Cottbus było aż trzech Polaków. Oprócz ciebie Kobylański i Kałużny. Mieliście tam małą Polską kolonię. W MetroStars będziesz sam. Czy nie obawiasz się, że tym razem aklimatyzacja potrwa dłużej?
- Nie ma obaw. W Sportingu Lizbona też byłem przez trzy lata jedynym Polakiem. Z komunikowaniem się mam problemów, bo w trakcie trwania kariery kilku języków zdążyłem się nauczyć. Do tego piłkarze MetroStars są fajni i łatwo się z nimi porozumieć. Nie są to jacyś wielcy gwiazdorzy piłki i przez to w drużynie panują normalne stosunki. Jak na razie jest nieźle. Zakwalifikowaliśmy się po raz pierwszy w historii klubu do finału Pucharu USA.
Robert Warzycha dopiero w ostatnim roku kariery zdobył piłkarski Puchar USA. Ty szansę masz już na początku występów w Stanach.
- Polscy piłkarze mają dobrą markę w Stanach. Piotrek Nowak też w pierwszym roku zdobył mistrzostwo i puchar. My tą szansę jeszcze mamy, chociaż tu w Metro jest bardzo młody zespół i zdarzają się często bardzo duże wahania formy. Momentami ta sama drużyna gra jak amatorzy.
W Nowym Jorku i New Jersey zostałeś gorąco przyjęty przez Polonię.
- Było miło i sympatycznie. Ja ostatnio gram co trzy dni, ale moja żona robi zakupy w polskich sklepach, więc wie więcej na ten temat. Córka chodzi do polsko-amerykańskiego przedszkola, także kontakt z Polonią mamy cały czas. Nigdzie nie mieliśmy problemów, ale tutaj przyjęcie nas ujęło.
Podobno po przylocie zaskoczyłeś wszystkich znajomością angielskiego?
- Muszę powiedzieć, że angielskiego się prawie nie uczyłem. Tyle co przez rok, gdy grałem w Grecji. Tam w żadnym innym języku nie mogłem się dogadać. Jak widać coś mi po tej Grecji zostało. Zresztą, przy znajomości kilku języków jest łatwiej się porozumieć, bo wiele słów jest podobnych. W życiu trzeba być otwartym na wszystko.
Jak układają ci się stosunki z trenerem Bobem Bradleyem?
- Jak na razie bardzo dobrze. Rozmawiamy dosyć często. Mówię mu o swoich spostrzeżeniach co do gry naszego zespołu. Amerykanie w piłce nie mają takiej tradycji, jak chociażby Polacy. Długo grałem w Europie to mamy o czym rozmawiać. Bradley to bardzo dobry trener. Potrafi umotywować młodych zawodników. Bob jest bardzo kontaktowym człowiekiem i wykonuje tu bardzo dobrą robotę co zresztą widać po wynikach. Jak dotąd ze współpracy z nim jestem bardzo zadowolony.

Bramki jednak jeszcze nie strzeliłeś, a przecież tego wymaga się od napastników.
- Gramy futbol bardzo defensywny, z czterema obrońcami i dwoma defensywnymi pomocnikami. Nie ma dośrodkowań ze skrzydeł, boczni obrońcy boją się pójść do przodu. Dlatego ciężko jest grać napastnikowi. Większość bramek strzelają pomocnicy. Napastnik w tym systemie musi piłkę przytrzymać, rozegrać. Rozmawiałem ostatnio z trenerem o tym, że za mało gramy bokami. Ostatnio nawet trenowaliśmy wrzutki, ale żeby to dograć potrzeba czasu.
W ostatnim meczu w San Jose nie zagrałeś. Z jakiego powodu?
- Mieliśmy taką umowę z trenerem: jak nie będzie potrzeba to nie będę grał. Ostatnio miałem skręconą kostkę. Byłem przeziębiony i jeszcze dzień przed meczem brałem tabletki.
Bradley już wcześniej z Polakami odnosił sukcesy. Czy nie wspomina tamtych czasów?
- Wspominaliśmy Piotrka Nowaka czy Jurka Podbrożnego. Półżartem mówiłem trenerowi, żeby ściągnął jeszcze jakiegoś Polaka i znów będzie miał pasmo sukcesów.

Rozmawiał Chris Reiko

http://www.bankier.pl/wiadomosci/print.html?article_id=891610