MLS – Beckham znowu strzela, coraz mniej niewiadomych 3


David Beckham jak za dawnych czasów, zdobył piękną bramke z rzutu wolnego. PHOTO CHRIS REIKO
David Beckham jak za dawnych czasów, zdobył piękną bramke z rzutu wolnego. PHOTO CHRIS REIKO

Wygrana United w Colorado to najbardziej szokująca niespodzianka weekendu w Major League Soccer. Playoffy zapewnili sobie już Red Bulls, Crew, Galaxy, Real, oraz FC Dallas, jednak wielce prawdopodony choć jeszcze niepewny jest awans Sounders FC, Rapids i Earthquakes. Do końca sezonu zasadniczego pozostały już tylko 3 kolejki. Drużyny prowadzone przez polskich trenerów zremisowały swoje mecze, Crew Roberta Warzychy zremisowali u siebie bezbramkowo z Earthquakes, a Union Piotra Nowaka również u siebie z Dynamem 1-1. W sędziowanym przez Alexa Prusa meczu FC Dallas z Chicago Fire, pełne 90 minut zagrał Krzysztof Król.

Seattle Sounders FC – Toronto FC 3-2 (2-1)

Bramki SEA: Steve Zakuani (21), Blaise Nkufo (26), Sanna Nyassi (59), TFC: Dwayne De Rosario (16), Chad Barrett (88). Widzów 36 079

Już w pierwszej połowie fani zobaczyli 3 gole. Małym zaskoczeniem było to że pierwsi do siatki trafili goście, jednak jak się później okazało gol Dwayne’a De Rosario tylko podrażnił lwa. W odpowiedzi Sounders w 10 minut strzelili 2 gole, a kwadrans po przerwie dołożyli jeszcze trzeciego.

– Jesteśmy dumni z tego że tak szybko odrobiliśmy straty i jak drużyna zareagowała po stracie gola – cieszył się trener Sounders Sigi Schmid.

– To bardzo demoralizujące. Musimy spojrzeć na siebie, nasza mentalność powinna być lepsza od początku sezonu. Niektórzy w naszej szatni będę musieli spojrzeć na siebie i co nie którzy będą się martwić o prace w przyszłym roku – powiedział bramkarz TFC Szwajcar Stefan Frei.

Philadelphia Union – Houston Dynamo 1-1 (1-1)

Bramki PHI: Sebastien Le Toux (40), HOU: Andrew Hainault (12). Widzów 16 115

Pomarańczowi już w 12-ej minucie po golu Hainaulta objęli prowadzenie, ale na 5 minut przed przerwą Francuz Sebastien Le Toux zdobył wyrównującą bramke.Jednak ku rozpaczy miejscowej widowni na tym strzelanie goli się skończyło. Remis oficjalnie już wyeliminował drużyne Piotra Nowaka z tegorocznych playoffów.

– Jesteśmy zawiedzeni i rozczarowani tym że nie zakwalifikowaliśmy się do playoffów, bowiem jako drużyna myśle że zasłużyliśmy na więcej – momentował polski trener Union.

Columbus Crew – San Jose Earthquakes 0-0

Widzów 10 867

]

Crew stworzyli mnóstwo dogodnych sytuacji podbramkowych i spokojnie powinni ten mecz wygrać. Sam Steven Lenhart zmarnował 3 dogodne sytuacje, a i pozostali gracze z Columbus mieli źle ustawione celowniki. Trener Crew Robert Warzycha musiał nieco oszczędzać swoich najważniejszych piłkarzy, bowiem we wtorek jego podopiecznych czeka finał Pucharu USA w Seattle.

– Stworzyliśmy wiele okazji i to był cały mecz. Mam nadzieje że strzelanie goli moi piłkarze oszczędzali na wtorek – optymistycznie wypowiadał się trener Crew Robert Warzycha.

– Nie możemy wykończyć sytacji, brakuje nam precyzyjnego ostatniego dotknięcia, ale wszystko jest w porządku dopóki stwarzamy sytuacje. Wiemy że gole wpadną, znacznie gorzej byłoby, gdybyśmy nie tworzyli okazji – tłumaczył aGuillermo Barros Schelotto.

New England Revolution – Real Salt Lake 1-2 (0-0)

Bramki NE: Kenny Mansally (82), RSL: Nat Borchers (68), Alvaro Saborio (84+). Widzów 18 130

Skromne zwycięstwo z Wizards zapewniło Red Bulls awans do playoffów, ale prawie 25 widzów nie mogło narzekać na brak emocji, bo goście tanio broni nie złożyli i o zmianie rezultatu walczyli do końca.

To już w trzecim meczu z rzędu nadal walczący o playoffy Wizards stracili głupiego gola już na początku meczu. Później owszem Czarodzieje atakowali, ale w bramce Red Bulls wszystko bronił skaczący jak pantera Senegalczyk Bouna Coundoul, który aż 12 razy ratował Byki przed stratą gola

– Byłem dziś bardzo zajęty i skoncentrowany na grze że niewiele do mnie docierało. Zachowałem czyste konto i awansowaliśmy do playoffów, w których zagram pierwszy raz. Ciesze się bo to był jeden z celów jakie założyliśmy sobie na ten sezon, teraz pora na kolejne – mówił bramkarz Nowojorczyków.

FC Dallas – Chicago Fire 3-0 (1-0)

Bramki: Milton Rodriguez (19), Marvin Chavez (46), Jeff Cunningham (67-karny). Widzów 10 615

Po środowym zwycięstwie w San Jose, kibice Fire liczyli na kolejny udany występ swoich pupili, tymczasem ci zostali zdeklasowani przez gorących jak ogień FC Dallas. Po dość przypadkowym golu Miltona Rodrigueza, Fire jeszcze próbowali nawiązać walke, ale gdy po przerwie podwyższył Martin Chavez goście nie mieli już żadnych szans.

– Pracowaliśmy ciężko i zawsze chcieliśmy stworzyć kulture wygrywania, często nie mogłem spać, było bardzo stresowo, ale dla takich chwil było warto – powiedział trener FCD Schellas Hyndman, którego zespół zwycięstwem z Fire zapewnił sobie udział w pucharowej fazie rozgrywek. FC Dallas mają być z czego dumni, są niepokonani od 18-stu spotkań.

Historycznym momentem spotkania był trzeci gol dla FC Dallas. Wypuszczonego w uliczke Jeffa Cunninghama, obrońcy Fire nie mieli innego wyjścia jak wziąść w kleszcze w polu karnym. Polski sędzia meczu Alex Prus bez wahania wskazał na wapno, a jedenastke na historyczną bramke zamienił sam poszkodowany i był gol numer 132 w MLS Jeffa Cunninghama, którym wyrównał on dzierżącego rekord i będącego nadal w składzie D.C. United Boliwijczyka Jaime Moreno.

– To fantastyczne, to nie był najłatwiejszy rok dla Jeffa, ale pokazał on prawdziwy charakter – mówił o supersnajperze trener Hyndman.

Colorado Rapids vs. D.C. United 0-1 (0-1)

Bramka Danny Allsopp (45+). Widzów 15 478

W wielu krajach świata po tym meczu powołano by komisje śledczą, bowiem to jeden z rezultatów nie do wiary.

– Możemy wymyślać tłumaczenia jakie tylko można, ale prawda jest taka że 6-7 moich piłkarzy zagrało grubo poniżej swoich możliwości i to zastanawiające – mówił trener Rapids Gary Smith, jakby sam niedowierzał w to co się stało.

W tym dziwnym meczu walczący o playoffy Rapids, ni stąd ni zowąd nagle przegrali z najsłabszymi w lidze United na własnym boisku, a jedynego gola zdobył Australijczyk Danny Allsopp.

Chivas USA – LA Galaxy 1-2 (0-2)

Bramki Chivas: Alan Gordon (63),LA: Edson Buddle (23), David Beckham (39). Widzów 24 283

YouTube Preview Image

Rozgrywane w niedziele derby Los Angeles czyli Superclasico, nawet nie przyciągnęły kompletu widzów, a szkoda bo było na co popatrzeć. Mecz był zacięty, grano na pograniczu faulu i padły 3 gole.

Najefektowniejszego strzelił najdroższy piłkarz MLS David Beckham w swoim stylu pakując piłke pięknym strzałem w samo okienko bramki Chivas. Kozy w drugiej połowie zdobyły wprawdzie kontaktową bramkę, ale to wszystko na co pozwolili im Galaxy. Ostatnie 18 minut Galaxy grail w 10-tke po tym jak czerwoną kartke zobaczył Eddie Lewis, ale nie miało to wpływu na wynik.

Chris Reiko

ChrisReiko@hotmail.com

 


3 thoughts on “MLS – Beckham znowu strzela, coraz mniej niewiadomych

Comments are closed.