Remisowy debiut Krzysztofa Króla w MLS, Red Bulls zdobyli Seattle, Galaxy górą w derbach


 

Z lewej Krzysztof Król udanie zadebiutował w MLS, NZ próbuje zatrzymać Omara Cummingsa. PHOTO Getty Images

W lidze MLS w Denver Colorado zadebiutował Krzysztof Król, jego drużyna Chicago Fire zremisowała z Rapids 2-2, a Polak zebrał bardzo pochlebne recenzje.

Druga nie pełna kolejka spotkań Major League Soccer na pięciu obiektach zgromadziła ponad 106 000 widzów, co daje średnią około 21 200 na mecz. Najwięcej bo z górką 36 000 zgromadziło się w Seattle, ale tamtejsi piłkarze Sounders zrobili psikusa swoim fanow i zaskakująco ulegli 0-1 New York Red Bulls, dla których z kolei było to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo od prawie dwóch lat.

 W tym tygodniu MLS zwiększyła dopuszczalną liczbe desygnowanych graczy w każdym z klubów do trzech. Na mocy tego postanowienia z klubowego budżetu na płace dla piłlkarzy wynoszącego w tym roku 2.55 miliona dolarów, na każdego z tych desygnowanych klub będzie poświęcał 335 000 dolarów, a reszta zarobków desygnowanych graczy nie będzie się liczyła do limitów tzw. salary cup.

Ogłoszono również że w listopadzie 2010 pierwszy raz w historii finał MLS Cup rozegrany na BMO Field w kanadyjskim Toronto. W 15-letniej historii ligi  będzie to pierwszy finał MLS Cup  rozegrany poza granicami USA.

Houston Dynamo – Real Salt Lake 2-1 (0-1)

Bramki: Dynamo: Brad Davis 2 (52, 55), RSL: Javier Morales (18), Widzów 18 197

Dynamo od ośmiu spotkań nie przegrało z Realnymi, ale po ładnym golu Argentyńczyka Javiera Moralesa w 18 minucie goście z Utah prowadzili i wiele wskazywało na to że zainkasują kolejne 3 punkty. Na dodatek w 28. minucie kontuzji ścięgna doznał as atutowy Dynama i jeden z kandydatów selekcjonera kadry USA Boba Bradleya na MŚ, napastnik Brian Ching.

-Poczułem ogromny bół ścięgna i teraz będe potrzebował dobrych kilka tygodni zanim wróce na boisko, ale zapewniam wszystkich że zrobie wszystko żeby wrócić jak najszybciej – zapewniał kontuzjowany Ching.

Wydawało się pod nieobecność Chinga, przewaga Realu utrzyma się do końca meczu. Jednak korekty trenera Dynama Dominica Kinneara przyniosły rezultaty. Pomarańczowi wprawdzie z akcji gola nie zdobyli, ale wypracowali dwa karne.  W odstępie zaledwie trzech minut sędzia Jair Marrufo dwukrotnie pokazywał na wapno, a oba karne wykorzystane przez Brada Davisa załatwiły sprawe i punkty zostały w Houston.

Los Angeles Galaxy – Chivas USA 2-0 (1-0)

Bramki: Edson Buddle 2 (7, 87), Widzów 19 805

Derby Południowej Kaliforni nie dostarczyły spodziewanych emocji, co przewidzieli kibice których na Home Depot Center nie zasiało nawet 20 000. Już w 7 minucie po akcji Landona Donovana i Seana Franklina, Edson Buddle strzałem głową pokonał bramkarza Chivas. Próbując odrobić straty Kozy stworzyły kilka groźnych sytuacji, a najdogodniejszej nie wykorzystał Brazylijczyk Maicon Santos nie trafiając do pustej bramki z pięciu metrów. W tym tygodniu ogłoszono że tegoroczny finał MLS Cup odbędzie się w kanadyjskim Toronto. Jeżeli Galaxy awansują do finału a kanadyjscy celnicy oglądali ten mecz to mogą mieć wątpliwości wizowe czy Maicon Santos naprawde jest z Brazylii. O tym że niewykorzystane sytuacje się mszczą nie trzeba nikogo przekonywać. Na 3 minuty przed końcem podanie Landona Donovana na gola zamienił ponownie Edson Buddle i Pasiaki po raz kolejny musieli uznać wyższość Galaxy. Trudno w derbach zwanych SuperClasico mówić o prawdziwej rywalizacji, bowiem z 18-stu rozegranych z Chivas USA meczów, aż 11 wygrali Galaxy.

Colorado Rapids – Chicago Fire 2-2 (2-1)

Bramki Rapids: Omar Cummings (13), Conor Casey (41), Fire: Collins John (26), Brian McBride (51). Widzów 11 641

YouTube Preview Image

W sobote w składzie Fire oficjalnie w MLS zadebiutował Krzysztof Król, który na boisku przebywał od pierwszej do ostatniej minuty. Zagrał bardzo dobrze, ale przewidzieli to i docenili go Rapids i atakowali skrzydłem na którym Króla nie było i z tamtej też strony wypracowali oba gole.

Już w 13 minucie reprezentant Jamajki Omar Cummings zaskoczył trzech obrońców Fire (nie było wśród nich Króla) i pięknym strzałem z 20-stu metrów tuż przy słupku dał prowadzenie Rapids. W odpowiedzi holenderski nabytek Fire Collins John głową doprowadził do remisu. 4 minuty przed przerwą z karnego prowadzenie Rapids dał kandydat do kadry Bradleya Conor Casey. Jednak tuż po przerwie nadgorliwość obrońcy Rapids Marvella Wynna, kosztowała miejscowych karnego a w rezultacie strate gola i jak się później okazało dwóch punktów. Skutecznym egzekutorem jedenastki okazał się 37-letni weteran Brian McBride.

Remis w tym meczu wywołał spore rozczarowanie i niezadowolenie wśród kibiców Rapids, bowiem miejscowi dwukrotnie obejmowali prowadzenie i za każdym razem goście wyrównywali. Karny dla Fire też

Obok Krzysztofa Króla, w składzie Fire zadebiutował mierzący 191 cm środkowy obrońca z Kaliforni Kwame Watson-Siriboe.

– Rapids to bardzo dobra drużyna i jest bardzo trudno wygrać na ich boisku. Jestem usatysfakcjonowany pracą jaką wykonali moi piłkarze. Szczęśliwy i zadowolony jestem tylko wtedy jak wygrywamy, więc jestem tylko usatysfakcjonowany – powiedział meksykański trener Fire Carlos de los Cobos.

Na własnym stadionie Toyota Park Fire otworzą sezon w najbliższą sobote meczem z Earthquakes.

D.C. United – New England Revolution 0-2 (0-0)

Bramki: Kenny Mansally 2 (80, 82), Widzów 20 664

Po wpadce United w pierwszym meczu z Wizards, tym razem było troche lepiej, ale trzeba wziąść pod uwage że Revolution zawitali do Waszyngtonu osłabieni brakiem trzech podstawowych piłkarzy.

Stołeczni wprawdzie zrobili postępy od poprzedniej katastrofy, ale nie na tyle żeby pokonać czy choćby zremisować z również będącymi w przebudowie Revolution. Długo zanosiło się na bezbramkowy remis, aż do 80 minuty kiedy to po dośrodkowaniu Kheli Dube, Kenny Mansally głową pokonał Troya Perkinsa. Zaledwie 21-letni reprezentant Gambii, Kenny Mansally na celnej główce nie poprzestał i niewiele ponad minute później kapitalnym strzałem z za pola karnego zdobył drugiego gola, ustalając wynik meczu. Trenerskim nosem znowu popisał się Steve Nicol, rezerwowy Mansally na boisko wszedł dopiero w 68 minucie, kiedy to zastąpił młodego Zacka Schilawskiego.

– Znakomite wykończenie akcji przez Kenny’ego dało nam 3 punkty. Nie mamy doświadczenia, więc wygrywanie podczas nauki cieszy podwójnie. Napewno możemy grać dużo lepiej – cieszył się ale bez euforii po meczu trener Revolution Steve Nicol, który wychodzi na geniusza. Z rezerwowych i niedoświadczonych zawodników,  niczym mechanik samochód z części zapasowych, na poczekaniu Nicol zbudował drużyne która na wyjeździe potrafiła pokonać United.

Nic nie wskazuje na to że coraz bardzie wściekłym kibicom United humory poprawią się szybko, bowiem Stołeczni już w sobote udają się do Filadelfi na mecz z zespołem Piotra Nowaka Union.

Seattle Sounders – New York Red Bulls 0-1 (0-0)

Gol: Macoumba Kandji (21), Widzów 36 066

Szok w Seattle, poniewaź ostatni raz Red Bulls wygrali na wyjeździe w maju roku 2008, czyli 27 wyjazdowych spotkań temu.

-Rozmawialiśmy o tym że musi się ta passa skończyć jak najszybciej najlepiej teraz i cieszymy się wszyscy że się skończyła – powiedział strzelec bramki.

Jedyny gol z rzutu rożnego padł po dośrodkowaniu Estończyka Joela Lindpere, a piłke znakomicie w polu karnym znalazł Macoumba Kandji i strzałem w wewnętrzną część poprzeczki nie dał szans Kasey Kellerowi. Jak się później okazało jedyny gol, zepsuł zabawe ponad 36 000 zmokniętych i zziębniętych kibiców z Seattle.

-Wszyscy zagrali bardzo dobrze, walczyli przez całe 90 minut twardo i do końca – mówił Richie Williams asystent Red Bulls, który w tym meczu poprowadził zespół, ponieważ pierwszy trener Red Bulls 58-letni Hans Backe po porannym pobycie w szpitalu ze względu na bóle brzucha pozostał w hotelu.

Sounders wprawdzie mieli zdecydowaną przewage i oddali znacznie więcej strzałów na bramke niż Red Bulls. W bramce Byków zaporą nie do przebycia był jednak bramkarz Bouna Coundoul, którego notabene swego czasu do reprezentacji Senegalu powoływał sam Henryk Kasperczak.

– Czasami statystycznie można dominować i na koniec dnia skończyć z pustymi rękoma – mówił trener pokonanych Sigi Schmid.

Red Bulls swój kolejny mecz rozegrają na wyjeździe znów na zachodnim wybrzeżu, a ich rywalami w sobote będą Chivas USA, a najbliższe spotkanie na ich pięknym stadionie w Harrison będzie można zobaczyć w sobote 17-go kwietnia, kiedy to podejmą FC Dallas.

CHRIS REIKO

ChrisReiko@hotmail.com